| |

Finał konkursu, Gdynia 29 sierpnia
Po raz pierwszy w 13-letniej historii naszego konkursu Miss Lata z Radiem została mężatka. Ilona ma 27 lat, mieszka w Czarnocinie koło Łodzi i jest mamą 2-letniej Nikolki. Oprócz korony najpiękniejszej nasz Miss otrzymała nagrodę - 35 tys. zł.
- Nie wierzyłam, że mogę wygrać. Właśnie dlatego, że jestem najstarsza, a do tego mężatka - mówiła na koncercie finałowym w Gdyni, tuż po zejściu z estrady tegoroczna Miss. Otaczało ją wielu dziennikarzy, fotoreporterów, no i inne finalistki, choć niestety nie wszystkie mogły zdobyć tytuły Miss, bo w finale kandydatek było 6 a tytułów Miss 5. A dwa z nich zdobyła właśnie Ilona.
Ale droga do korony i tytułu najpiękniejszej dziewczyny lata była długa. A wszystko zaczęło się podczas eliminacji, 6 lipca, w studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej ( czyt. - jak było na eliminacjach). Jury wyłoniło 25 półfinalistek, które przez 5 tygodni były prezentowane na antenie LzR, w Super Expressie i w internecie. W tym samym czasie trwało głosowanie słuchaczy, czytelników i internautów. Dzięki tym głosom do finału przeszły 3 dziewczyny, a pozostałą trójkę wyłoniło jury. Ale wtedy nie wiedziały, że czeka je wiele godzin ćwiczeń.
Do finału 8 dni...
Każda finalistka wieczorem otrzymuje telefon - Jesteś w finale konkursu!
Radość wielka, co zresztą można było usłyszeć na antenie LzR.
Sława Bieńczycka, dziennikarka Lata z Radiem, która organizuje konkurs i opiekuje się kandydatkami informuje finalistki co muszą zabrać ze sobą do Gdyni. Czarne szpilki, kolorowe buty na wysokim obcasie, beżowe lub białe sportowe na płaskim.
- A sukienki ? Kostiumy ? Fryzjer ? Makijaż ?- pytają.
Nie potrzebne, bo wszystko zapewnia Lato z Radiem. Poza tym każda z finalistek musi założyć konto w banku. Na które z nich trafi 35 tys. złotych???
Do finału 5 dni....
Dziewczyny przyjeżdżają na finałowe zgrupowanie po południu w poniedziałek, 23 sierpnia, do pięknego hotelu w Rumii, 15 km od centrum Gdyni. Zakwaterowanie w pokojach, obiad i już choreograf Janusz Dąbrowski robi pierwszą próbę. Sala do ćwiczeń z lustrami. Najpierw rozgrzewka, potem kilka podstawowych kroków, bo trzeba zobaczyć, która dziewczyna ma poczucie rytmu i lepiej tańczy. Potem sprawdzenie która wyższa, która niższa, przydział numerów finałowych i już wiadomo, że na na estradzie dziewczyny wystapią w następującej kolejności: 1 - Karolina Ferdynus, 2 - Karolina Paszkowska, 3 - Iwona Zagórska, 4 -Aleksandra Lipowska, 5 - Ilona Ludwiczak, 6 - Paulina Dąbrowska. Dąbrowska ? Choreograf od razu zaznacza, że to tylko zbieżność nazwisk. Poza tym mamy dwie Karoliny. Sława dla odróżnienia nazywa je Karolina Biała, Karolina Czarna.
Do finału 4 dni...
Rano kurier przywozi tegoroczną maskotkę LzR czyli konika, ale w wersji maxi.
- Po co ten duży konik ? - pytają zdziwione dziewczyny.
- Będziecie z nim tańczyć - odpowiada choreograf.
- Taaaańczyyyyć ? Ale fajnie!
Ale to nie koniec niespodzianek. Otóż ten układ taneczny jest do.... Polki Dziadek czyli do sygnału audycji Lato z Radiem. A to nie jest łatwy utwór do zatańczenia!!! Szybkie tempo i drobne kroczki. Janusz i Sława trochę się martwią czy dziewczyny dadzą radę. Ale po pierwszych próbach wydaje się, że wszystko będzie dobrze.
Po kolejnych kilku godzinach wszystkie 4 układy taneczne są już skończone, ale nie dopracowane. Najlepiej z tańcem radzi sobie Karolina Czarna. Ale najlepiej z uśmiechaniem, co jest bardzo istotne na estradzie, radzi sobie Ola.
- Dziewczyny, trzeba to mocno dopracować, bo mylicie się jeszcze w wielu momentach - mówi choreograf.
- Tak, wiemy, ale dopracujemy to - zapewnia z radością Iwona.
Przerwy w tańcu wyznaczają posiłki. Śniadanie, obiad, kolacja w eleganckiej sali, panowie kelnerzy chętnie obsługują stolik Miss. Ale na talerzach zawsze cos zostaje.
- Nie smakowało? - pytają zaniepokojeni kelnerzy. - Smakowało, jest pyszne - odpowiada Ilona - Ale to są tak duże porcje, że nie możemy ich zjeść. - A poza tym musimy dbać o linię - dodaje inna. Ale wieczorem dziewczyny zmieniają zdanie i wybierają się do pobliskiego sklepu po.... lody.
Do finału 3 dni...
Po śniadaniu przyjeżdżają dziennikarka i fotoreporter Super Expressu. Rozmowy na gorąco, zdjęcia każdej z osobna i razem, pozowane i niepozowane. Ledwo wyjechali, a tu telefony od dziennikarzy z lokalnych gazet, którzy chcą rozmawiać z finalistkami z ich regionu.
Po kolejnej próbie przymiarki sukien i kostiumów. Może coś trzeba zwęzić, skrócić ? Krawcowa wszystko sprawdza. Na szczęście poprawek dużo nie ma.
Na kolejnej próbie prawie wszystko wychodzi dobrze z wyjątkiem... uśmiechu. - Dziewczyny to nie pogrzeb - strofuje Janusz.
Kolacja. Tym razem z talerzy znika prawie wszystko. Finalistki w ciągu dnia intensywnie ćwiczyły a zatem spaliły duuuuużooo kalorii. Potwierdza się to na wieczornym zebraniu, bo gdy na stole pojawiają się arbuz, banany, czekolady, paluszki, batony... wszystko znika błyskawicznie.
Do finału 2 dni...
Zmęczenie daje znać o sobie. Niektóre dziewczyny przechodzą kryzys. Mylą się w każdym tańcu. Niewiele mówią. Gdy jest wolna chwila wykorzystują ją aby odpocząć albo szybko idą do solarium - Brązowe ciało ładniej wygląda w świetle na estradzie - tłumaczą.
Przy obiedzie humor wraca, próbują wypytywać o wyniki głosowania na Miss Internetu i Miss Super Expressu. Sława się uśmiecha się i stanowczo mówi - Nic Wam nie powiem.
- Ale przynajmniej czy to ta sama dziewczyna czy dwie różne - dopytuje zabawnie Paulina.
- Nic Wam nie powiem - powtarza Sława. - Ale szarfy, kwiaty i prezenty niezależnie od werdyktu otrzymacie wszystkie.
- Naprawdę ?!!!- radość wszystkich jest wielka. - Bo najbardziej bałyśmy się, że jedna lub dwie zostaną na estradzie bez szarfy - przyznaje Ilona. A później dodaje, że czasem sobie zadaje pytanie: - Co ja tu robię ? Przecież i tam nie mam szansy wśród młodszych koleżanek, ale i tak cieszę się z tego przyjazdu tutaj.
Wieczorem na zebraniu przekrzykują się jedna przez drugą, wygłupiają, aż w końcu umawiają się, że ta, która wygra stawia wszystkim puchar lodów a za rok przyjadą na finał konkursu aby spotkać się. Czy dotrzymają słowa ?
Jeszcze tylko dzień do finału...
Gdy rano w Atenach Robert Korzeniowski kończy swój zwycięski chód na 50 km i zdobywa 4 złoty medal olimpijski, dziewczyny już w kostiumach i na wysokich obcasach ćwiczą na dużej sali. Tańczą bardzo dobrze.
Po piętnastej do hotelu przyjeżdża szef Lata z Radiem, Roman Czejarek i wóz transmisyjny Polskiego Radia. Sława i Romek właśnie stąd będą robić relację na żywo do 1 programu Polskiego Radia. Dziewczyny przerywają na chwilę próbę, aby na antenie przedstawić się słuchaczom i... robią to bez tremy. Ale trema pojawia się kilkanaście minut póżniej, gdy Romek z kilkoma osobami zjawia się na próbie i robi zdjęcia. Dziewczyny mylą się. Pierwsza widownia liczy 9 osób. A co będzie gdy przed estradą pojawi się kilkadziesiąt tysięcy par oczu i kamery telewizyjne?
Aby oswoiły się z estradą po południu jadą na Skwer Kościuszki. Estrada już stoi.
- Ale wielka!!! - ale więcej radości w głosie niż strachu.
Wieczorem w hotelu próba finału czyli jak założyć szarfę, koronę, w jaki sposób podejść. Każda w koronie wygląda ładnie. Ale otrzymają je tylko 2 z nich. Miss w kolorze złotym, Vice Miss w kolorze srebrnym.
Do finału 9 godzin...
W sobotę choreograf po raz pierwszy nie budzi dziewczyn przed 8.00. Pozwolił im spać do 9-tej. Przed południem próba telewizyjna na estradzie na Skwerze Kościuszki. Polka Dziadek wypada... fatalnie.
- Co się dzieje dziewczyny ? - pyta zdenerwowany choreograf - Przecież wszystko było dopracowane.
- Bo my nie wiemy jeszcze jak tu się poruszać, to nowy teren - tłumaczy wszystkie dziewczyny Iwona. Na szczęście po godzinie próbowania oswoiły się. Próba mikrofonowa przedstawiania się wypada też dobrze.
Po powrocie do hotelu wizyta u fryzjerki. Wszystkie dziewczyny decydują się na występ w rozpuszczonych włosach.
Do finału 4 godziny...
Przed wyjazdem na koncert kontrola. Magda Przybylska i Monika Gniewaszewska, młode dziennikarki, które przyjechały pomóc w finale konkursu - kontrolują:
- Suknia długa? Jest. Kostium kąpielowy? Jest. Strój westernowy do konika? Jest. Sukienka czarna w kwiaty? Jest. Numerek na rękę? Jest. Dwie pary butów na obcasie? Są. Buty sportowe? Są. Coś ciepłego do okrycia ? Jest. Uff. Można jechać.
Na Skwerze Kościuszki tłumy. Na szczęście nie pada ( tak jak rok temu) i jest ciepło. Na estradzie już kolejny zespół, dziewczyny chciałyby zobaczyć ale wiedzą, że nie mogą. Najpierw makijaż. Panie charakteryzatorki dokładnie malują każdą finalistkę. Karolina Czarna pyta czy to nie jest za mocny makijaż. Nie, ponieważ na estrade i do telewizji właśnie taki jest potrzebny. Potem jeszcze przed garderobą dziewczyny powtarzają kroczki i teraz trzeba już czekać na pierwszą prezentację na scenie.
- Boże, jak mi serce bije! - mówi Paulina. A jak moje bije! - dodaje Iwonka. Wszystkie starają się uśmiechać, ale wewnątrz jeszcze są zdenerwowane. Tuż przed wyjściem Sława prosi, aby każda zrobiła w tył zwrot i... lekki kopniaczek w pupę - na szczęście!
Jeszcze minuta...
Roman Czejarek i Zygmunt Chajzer, prowadzący cały koncert zapraszają na estradę Sławę, która opowiada o tym jak wyglądała droga do finału, jak dziewczyny ciężko pracowały i prosi publiczność o ciepłe przyjęcie. Przy ogromnych brawach finalistki, jeszcze stremowane wchodzą w rytm muzyki na estradę. W tłumie pojawiają się transparenty "Karolina na Miss!" Albo "Najpiękniejsza dziewczyna z Czarnocina" (to o Ilonie). W głośnikach śpiewa Ricky Martin a one tańczą w sukienkach w kolorowe kwiaty na czarnym tle. Oj. pomyliły się, ale publiczność nawet jeśli to zauważa - wybacza i nagradza brawami.
Przed drugą prezentacją w kostiumach kąpielowych nerwy puściły.
- Już się nie denerwuję - mówi z satysfakcją Paulina i z radoscią dziewczyny wychodzą na estradę. Każda po kolei podchodzi do końca wybiegu a Sława czyta o nich informacje, skąd przyjechały, gdzie się uczą, czym się interesują.
Gdy na estradzie śpiewa Andrzej Piasek Piaseczny, dziewczyny przebierają się w beżowe i brązowe stroje z frędzelkami, sznureczkami do najtrudniejszego układu, do Polki Dziadek.
Po występie krzyk: - Udało się! Nie pomyliłyśmy się - cieszą się.
Jury obraduje...
Specjalnie dla jurorów rozstawiono specjalny namiot-garderobę aby mogli w spokoju zagłosować, bez obawy, że ktoś za wcześnie usłyszy werdykt. Dla pewności przed namiotem postawiono... ochroniarza.
Przed 22-gą ostatnia prezentacja. W pięknych, długich sukniach finalistki konkursu tanecznym krokiem wychodzą na estradę. Brawa! Najpierw czas na wybór Miss Publiczności. Prowadzący tłumaczą zasady wyboru i pomiaru decybelomierzem. Krzyki, oklaski, piski, tupanie i trąbienie. Najgłośniej, bo aż 113,4 decybeli jest przy kandydatce nr 5 czyli Miss Publiczności zostaje Ilona Ludwiczak. Oprócz szarfy, kwiatów, nagrody-zestawu kina domowego, otrzymuje tez dużego konika Lata z Radiem. Sława mówi publiczności, że najbardziej z tego konika ucieszy się chyba 2-letnia córeczka Ilony i pyta czy jest tutaj. - Taaaak! -krzyczą z lewej strony. I Roman Czejarek prosi aby mąż przyszedł na estradę z córeczką. Ilona ma łzy w oczach gdy tuż obok niej na estradzie pojawia się Darek z Nikolką.
Kolejne tytuły i znów radość. Miss Internetu została Karolina Ferdynus z Brzegu, woj. opolskie. Jej nagroda to komplet złotej biżuterii.
Potem na estradę zapraszamy Grażynę Bukowską z Super Expressu, który był patronem prasowym naszego konkursu, prezentował także zdjęcia półfinalistek i specjale kupony, na których można było głosować. - A najwięcej głosów otrzymała Karolina Paszkowska z Radomia! Super Express dla niej ufundował kamerę video.
Na estradzie pojawia się Irmina Stańkowska, Miss Lata z Radiem 2003. Zgodnie z werdyktem jury pierwszą srebrną koronę i szarfę Vice Miss Lata z Radiem 2004 wręcza kandydatce z nr 3, Iwonie Zagórskiej. Szczęście pięknie wygląda na twarzy Iwony.
I czas na ten najważniejszy tytuł
Emocje rosną. Głęboki oddech:
- Miss Lata z Radiem 2004 zostałą finalistka z nr... 25, Ilona Ludwiczak.
Zaskoczona Ilona nie wie czy ma śmiać się czy płakać. Wybiera jednak to pierwsze. Przy dźwięku fanfar podchodzi do końca wybiegu, gdzie otrzymuje szarfę, kwiaty, ale przede wszystkim koronę. Chwila dla fotoreporterów. Ledwo trzyma dwa duże bukiety kwiatów, ale uśmiecha się promiennie. Przedstawiciel sponsora, p. Józef Grzymałą, prezes Przedsiębiorstwa Farmaceutycznego Lek-Am wręcza Miss duży, ozdobny czek na kwotę 35 tys. zł.
Trudno opisać ogromną radość Ilony Ludwiczak i pozostałych Miss. Najlepiej zajrzeć do naszej galerii i zobaczyć to na zdjęciach. Zapraszamy!!!
P.S.
Miss LzR 2004 dotrzymała słowa i wszystkim finalistkom i opiekunom w hotelu postawiła puchar lodów. (No, nie tyle Ilona co jej mąż... i nie tylko lody).
|