Nagminnie i często bezzasadnie używa imiesłowów, perfekcyjnie (w swoim przekonaniu) udaje szkocki akcent i śpiewa w samochodzie - ku uciesze korkowych współstaczy (skutecznie zaparowując szyby w zimie).
Nie wstydzi się miłości do amerykańskiej popkultury filmowej i serialowej. Gdyby mogła, fingowałaby różne dolegliwości tylko po to, by móc się leczyć u doktora House'a :)
Woli słuchać niż mówić, choć w sobotnie popołudnia mówi dużo i chętnie.